Moja historia
Mieszkam w mieście, które ma 900 lat tradycji nauczania. I uczę się od niego więcej niż z każdego podręcznika.
Moi rodzice przyjechali do Oxfordshire z Polski w 2008, tata dołączył
rok później. Ja się tu urodziłam w 2010. W domu — tylko polski. W szkole,
na ulicy, z kolegami — tylko angielski. Nigdy nie „uczyłam się" angielskiego.
Po prostu go znam, tak jak polski.
Przez 16 lat patrzyłam, jak mama tłumaczy się w przychodni, jak tata rozmawia
z bankiem, jak babcia miesza polskie słowa z angielskimi, bo nie zna jednego
słowa. Widziałam wszystkie błędy, które Polacy powtarzają w angielskim — bo
widziałam je w domu. Ale Oxford nauczył mnie jeszcze jednego: precyzji.
W mieście, gdzie każdy dobiera słowa jak chirurdzy skalpele, uczysz się,
że jedno źle dobrane słowo potrafi zmienić sens całego zdania.
Zaczęłam „uczyć", jak miałam 12 lat — moje kuzynostwo z Polski,
które przyjeżdżało na wakacje i nie umiało powiedzieć good morning.
Teraz mam stałych uczniów z UK, Polski i dalej. I wiem jedno: nauczanie
to nie jest moje hobby ani kieszonkowe — to jest to, co chcę robić w życiu.
Po szkole planuję anglistykę, potem kwalifikacje nauczycielskie, a dalej —
prawdziwa klasa i prawdziwi uczniowie. Tymczasem uczę Was z pokoju, z
którego widać spires, między lekcjami w szkole, rowerowymi przejażdżkami
nad Cherwell i sobotami w Cover Market.
Od urodzeniapolski & angielski
Oxford 1:1styl oksfordzkiego tutorialu
Pasjaprzyszła nauczycielka